Przejdź do głównej treści
Od pn. do pt. 12.00 - 20.00
sb. 11.00 - 14.00
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

Od pn. do pt. 12.00 - 20.00
sb. 11.00 - 14.00

Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły
Twój koszyk jest pusty

Nie tylko kolor i miękkość

Co naprawdę decyduje o jakości włóczki? Sam skład na banderoli to dopiero początek.

Sprawdzamy, czym różnią się poszczególne jakości merino, co oznaczają mikrony, Kid i Super Kid Mohair, jak pozyskuje się kaszmir i jedwab oraz co mówią nam certyfikaty RWS, NATIVA, GOTS i OEKO-TEX.

O włóknach naturalnych, ich pochodzeniu i świadomym wyborze włóczki — konkretnie i bez marketingowych skrótów.

Nie tylko kolor i miękkość

Nie tylko kolor i miękkość. Jak zmienia się sposób, w jaki wybieramy włóczki

Wybór włóczki często zaczyna się od koloru. Potem bierzemy motek do ręki, sprawdzamy skład, metraż, cenę. Zastanawiamy się, czy będzie odpowiedni na sweter, czapkę, kardigan albo letni top.

Ale coraz częściej na tym nie kończymy.

Skąd pochodzi ta wełna? Jak cienkie jest włókno? W jaki sposób zostało pozyskane? Czy producent wie, z jakiego regionu lub gospodarstwa pochodzi surowiec? Co właściwie oznacza certyfikat umieszczony na banderoli?

I właśnie tutaj zaczyna się jedna z ciekawszych zmian we współczesnym dziewiarstwie.

Nie chodzi już wyłącznie o to, czy włóczka jest miękka.

Coraz bardziej interesuje nas również dlaczego jest miękka, z czego wynika jej jakość i jaka droga prowadziła od surowca do motka, który trzymamy w dłoniach.

„100% wełna” to naprawdę bardzo mało informacji

Wełna, merynos, alpaka, moher, kaszmir, jedwab, bawełna czy len nie są oczywiście żadnym odkryciem naszych czasów. Towarzyszą człowiekowi od setek, a niektóre od tysięcy lat.

Zmienia się natomiast sposób, w jaki zaczynamy o nich myśleć.

„100% wełna” brzmi konkretnie, dopóki nie uświadomimy sobie, jak wiele może się za tym określeniem kryć.

Znaczenie ma gatunek i rasa zwierzęcia, jego genetyka, miejsce i warunki hodowli, średnica oraz długość włókna, jednorodność runa, sposób sortowania, przędzenia i wykończenia. W przypadku niektórych włókien istotne jest nawet to, z której części runa pochodzi surowiec.

Dwie włóczki o identycznym składzie zapisanym na banderoli mogą więc być pod względem jakości, chwytu, trwałości i komfortu noszenia zupełnie różnymi produktami.

Świetnie pokazuje to merynos.

Merino: jeden napis, bardzo wiele możliwości

fot. DHG.it

Merino jest jedną z najlepiej rozpoznawalnych wełen wykorzystywanych w odzieży i dziewiarstwie. Cenimy je przede wszystkim za delikatność, sprężystość i możliwość noszenia blisko skóry.

Ale samo określenie „100% merino” nadal nie mówi nam, jak delikatna będzie dana włóczka.

Jednym z podstawowych parametrów jest średnica pojedynczego włókna, którą mierzymy w mikronach.

Jeden mikron to jedna tysięczna milimetra.

Różnica pomiędzy włóknem o średnicy 18 a 22 mikronów brzmi więc niemal absurdalnie mało. Dla naszej skóry może jednak być zauważalna. Im niższa wartość, tym cieńsze jest włókno i zazwyczaj tym delikatniej odbieramy je na skórze.

Ale robi się jeszcze ciekawiej.

Grubość włókna nie zależy wyłącznie od tego, że owca należy do rasy Merino.

Ogromne znaczenie mają genetyka i wieloletnia selekcja stada. Hodowcy mogą przez kolejne pokolenia wybierać zwierzęta o określonych cechach runa i właśnie dlatego poszczególne stada mogą dawać wełnę o bardzo różnych parametrach.

Na włókno wpływa jednak również środowisko.

Warunki klimatyczne oddziałują na pastwiska i dostępność pokarmu, a stan odżywienia owcy może wpływać zarówno na tempo wzrostu wełny, jak i na średnicę włókna. Dlatego średnica może zmieniać się sezonowo wraz ze zmieniającymi się warunkami środowiskowymi i dostępnością składników odżywczych.

Co oznacza coś naprawdę fascynującego:

pojedyncze włókno wełny nie musi mieć identycznej grubości na całej swojej długości.

Może wręcz zachować zapis tego, co działo się ze zwierzęciem w ciągu roku.

Przy lepszej dostępności pożywienia włókno może rosnąć szybciej i stawać się grubsze. W trudniejszych warunkach jego średnica może się zmniejszać. Bardzo duże wahania mogą wpływać również na wytrzymałość włókna i jego zachowanie podczas późniejszego przetwarzania.

Nagle pytanie „skąd pochodzi ta wełna?” przestaje więc być wyłącznie ciekawostką.

Pochodzenie geograficzne samo w sobie nie przesądza oczywiście o jakości — nie można powiedzieć, że każde australijskie Merino będzie delikatniejsze od południowoafrykańskiego czy odwrotnie. Znaczenie mają jednocześnie genetyka stada, selekcja hodowlana, warunki środowiskowe, żywienie i sposób zarządzania hodowlą.

Dlatego Merino nie jest jedną konkretną jakością włókna. Jest całą rodziną bardzo różnych jakości.

I to już zupełnie inaczej każe patrzeć na dwa motki, na których widzimy ten sam napis: „100% merino”.

Alpaka: jedno zwierzę, kilka jakości włókna

fot. Rico Design

Jeszcze lepiej znaczenie sortowania runa widać w przypadku alpaki.

Najlepsze włókno zwierzęcia znajduje się zazwyczaj w części runa określanej jako blanket — obejmującej przede wszystkim grzbiet i boki. To właśnie tam najczęściej znajduje się tzw. prime fiber, czyli najbardziej cenione włókno alpaki. Inne partie mogą różnić się średnicą, długością i jednorodnością, dlatego po strzyżeniu runo jest sortowane.

I znów: określenie „100% alpaka” nie odpowiada jeszcze na wszystkie pytania dotyczące jakości.

Liczy się między innymi średnica włókna, jego długość, ilość grubszych włosów oraz jednorodność całej partii.

To jeden z powodów, dla których dwie przędze z alpaki mogą zupełnie inaczej zachowywać się w dłoni — choć procentowy skład na banderoli wygląda identycznie.

Kaszmir: nie sierść kozy, lecz jej najdelikatniejszy podszerstek

Jeszcze inaczej wygląda historia kaszmiru.

Kaszmir nie jest po prostu dowolną sierścią kozy. To delikatny podszerstek, który pomaga zwierzęciu chronić się przed zimnem.

Wiosną, podczas naturalnego linienia, kozy zaczynają pozbywać się zimowej warstwy podszerstka. Tradycyjnie właśnie wtedy kaszmir może być pozyskiwany przez wyczesywanie. W części systemów produkcji stosuje się także strzyżenie.

A to nadal nie koniec.

W zebranym materiale znajdują się zarówno niezwykle delikatne włókna podszerstka, jak i grubsze włosy okrywowe. Dlatego kaszmir przechodzi proces nazywany dehairingiem — oddzielaniem delikatnego puchu od grubszych włosów.

Kiedy więc widzimy na banderoli słowo „cashmere”, warto pamiętać, że pomiędzy kozą a gotową nitką wydarzyło się naprawdę bardzo dużo.

Kid Mohair i Super Kid Mohair – co właściwie oznaczają te nazwy?

fot. Rosarios4

Mohair pochodzi od kóz angorskich, a jego delikatność w dużej mierze zależy od wieku zwierzęcia i średnicy włókna.

Kid Mohair to moher pozyskiwany od młodych kóz i należy do najdelikatniejszych klas tego włókna. Wraz z wiekiem zwierzęcia włókno staje się zazwyczaj grubsze.

Jeszcze wyżej znajduje się określenie Super Kid Mohair. Odnosi się ono do szczególnie cienkiej i miękkiej selekcji włókien Kid Mohair. U producentów wysokiej jakości przędz Super Kid Mohair często spotyka się w zakresie około 24–26 mikronów, choć nie jest to jedna sztywna, identycznie definiowana na całym świecie norma handlowa.

I tu znów wracamy do mikronów: sama informacja „mohair” nie mówi nam jeszcze, jak delikatne będzie włókno. Znaczenie mają wiek zwierzęcia, selekcja surowca i jego rzeczywista średnica.

Dlatego napis „Super Kid Mohair” nie jest wyłącznie elegancko brzmiącą nazwą marketingową. Powinien informować, że do produkcji wykorzystano szczególnie delikatną frakcję moheru pochodzącego od młodych kóz angorskich.

To właśnie dlatego pytanie „czym różni się Kid Mohair od Super Kid Mohair?” ma sens. Różnica nie sprowadza się do nazwy — chodzi o selekcję i delikatność włókna.

Jedwab: piękne włókno i pytanie o sposób jego pozyskania

fot. Rosarios4

Jedwab jest jednym z najbardziej niezwykłych włókien naturalnych. Klasyczny jedwab morwowy powstaje dzięki jedwabnikowi Bombyx mori, którego gąsienica tworzy kokon z niezwykle długiego włókna białkowego.

W przeciwieństwie do wełny, alpaki czy bawełny nie mamy więc do czynienia wyłącznie z krótkimi włóknami, które trzeba połączyć w przędzę. Z kokonu jedwabnika można odwinąć bardzo długi, ciągły filament.

I właśnie tutaj pojawia się mniej znana strona produkcji jedwabiu.

W tradycyjnej produkcji kokon poddaje się działaniu wysokiej temperatury, zanim dorosła ćma zdąży się z niego wydostać. Pozwala to zachować ciągłość filamentu i odwinąć bardzo długą nić. Gdy owad naturalnie kończy metamorfozę i opuszcza kokon, jego struktura zostaje naruszona, a ciągłe włókno przerwane.

Istnieje jednak również Peace Silk, nazywany Ahimsa Silk.

W tym sposobie produkcji pozwala się owadowi zakończyć metamorfozę i opuścić kokon, a dopiero później wykorzystuje się pozostawione włókno. Ponieważ nie jest ono już jednym długim filamentem, krótsze odcinki muszą zostać przygotowane i uprzędzione.

Peace Silk bywa określany jako „cruelty-free silk”, czyli jedwab pozyskiwany bez zabijania poczwarki wewnątrz kokonu. Warto jednak wiedzieć, że samo określenie cruelty-free nie jest uniwersalnym certyfikatem gwarantującym wszystkie warunki hodowli. Dlatego również tutaj liczy się transparentność producenta i informacja o tym, jak dokładnie powstał surowiec.

Ciekawym przykładem jest także jedwab Eri, który często pojawia się w kontekście Peace Silk. Jego sposób pozyskiwania różni się od klasycznego jedwabiu morwowego, a włókno jest zazwyczaj przędzione, a nie odwijane jako jeden długi filament.

I znów okazuje się, że samo słowo „jedwab” na banderoli nie opowiada całej historii.

Znaczenie ma gatunek jedwabnika, sposób hodowli i metoda pozyskania włókna, ale także to, czy mamy do czynienia z klasycznym jedwabiem odwijanym z kokonu, czy z włóknem przędzionym po jego opuszczeniu przez owada.

Dlatego pytanie „co oznacza cruelty-free silk?” albo „czym jest Peace Silk?” ma sens — pod warunkiem, że nie zatrzymamy się na samym haśle marketingowym i sprawdzimy, co konkretny producent rzeczywiście przez nie rozumie.

Nawet bawełna nie jest po prostu bawełną

fot. DHG.it

Przy bawełnie różnicę dobrze pokazuje długość włókna, czyli tzw. staple length.

To jeden z podstawowych parametrów jakościowych bawełny. Dłuższe i bardziej jednorodne włókna pozwalają uzyskiwać równiejszą i mocniejszą przędzę, a długość ma znaczenie również dla efektywności samego procesu przędzenia.

Dlatego Pima, należąca do gatunku Gossypium barbadense, jest określana jako bawełna extra long staple. Jej włókna są dłuższe niż w przypadku dominującej na świecie bawełny Upland, co umożliwia przędzenie cieńszych przędz o innym chwycie, połysku i układaniu.

I tu historia zaczyna przypominać Merino.

Bo również jakość bawełny zależy nie tylko od odmiany. Na długość włókna wpływają środowisko i sposób uprawy — między innymi ekstremalne temperatury, niedobór wody, presja szkodników czy niedobory składników odżywczych.

Znów okazuje się więc, że samo słowo „bawełna” mówi nam naprawdę niewiele.

Naturalne nie znaczy automatycznie odpowiedzialne

I właśnie tutaj dochodzimy do ważnego rozróżnienia.

Naturalne pochodzenie włókna nie jest jeszcze gwarancją odpowiedzialnego sposobu produkcji.

Wełna jest naturalna. Kaszmir również. Moher, jedwab i bawełna także.

Ale za tymi materiałami mogą stać bardzo różne systemy hodowli, uprawy, pozyskiwania i przetwarzania.

Dlatego coraz większego znaczenia nabierają transparentność oraz certyfikaty i systemy identyfikowalności, które nie mają po prostu powiedzieć nam „to jest dobra włóczka”, lecz potwierdzić spełnienie konkretnych wymagań.

I tu zaczyna się następne nieporozumienie.

Bo każde z tych oznaczeń odpowiada na trochę inne pytanie.

RWS, NATIVA, GOTS, OEKO-TEX – co właściwie oznaczają certyfikaty włóczek?

Responsible Wool Standard – RWS dotyczy wełny owczej. Obejmuje kryteria związane z dobrostanem zwierząt, sposobem zarządzania ziemią oraz kontrolą drogi certyfikowanego materiału w łańcuchu dostaw.

Bardzo ciekawym przykładem jest również NATIVA™ — program odpowiedzialnego pozyskiwania i pełnej identyfikowalności włókien naturalnych.

W przypadku wełny NATIVA™ obejmuje certyfikowane gospodarstwa oraz kolejne etapy drogi surowca: od farmy, przez czesalnię i przędzalnię, aż po produkcję gotowego wyrobu. Program uwzględnia wymagania dotyczące dobrostanu zwierząt, zarządzania ziemią i odpowiedzialnych warunków pracy. NATIVA™ podaje także, że jej wełna posiada podwójną certyfikację NATIVA™ + RWS.

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech NATIVA™ jest traceability, czyli możliwość prześledzenia pochodzenia włókna przez kolejne etapy łańcucha dostaw. System wykorzystuje technologię blockchain, a w przypadku gotowych produktów może umożliwiać konsumentowi sprawdzenie ich drogi za pomocą kodu QR — od gospodarstwa aż do marki.

NATIVA rozwija również program NATIVARegen™, związany z rolnictwem regeneratywnym. Obejmuje on działania dotyczące między innymi jakości gleby, bioróżnorodności, dobrostanu zwierząt oraz wspierania gospodarstw i lokalnych społeczności.

GOTS – Global Organic Textile Standard dotyczy tekstyliów wytwarzanych z certyfikowanych włókien organicznych, ale obejmuje również wymagania środowiskowe i społeczne dotyczące kolejnych etapów przetwarzania.

OEKO-TEX Standard 100 odpowiada na jeszcze inne pytanie. Nie mówi o organicznym pochodzeniu włókna ani o dobrostanie zwierząt. Potwierdza natomiast, że produkt został przebadany pod kątem określonych substancji szkodliwych.

Każde z tych oznaczeń mówi więc o czymś innym.

RWS może powiedzieć nam więcej o odpowiedzialnym pochodzeniu wełny. NATIVA™ kładzie bardzo duży nacisk na możliwość prześledzenia całej drogi włókna. GOTS koncentruje się na certyfikowanych włóknach organicznych i procesie ich przetwarzania. OEKO-TEX Standard 100 dotyczy natomiast badania produktu pod kątem substancji szkodliwych.

Dlatego warto nie tylko szukać na banderoli charakterystycznego znaczka, ale przede wszystkim wiedzieć, co właściwie za nim stoi.

Certyfikat nie opowiada całej historii

Certyfikaty są ważne, bo pozwalają zweryfikować konkretne elementy pochodzenia lub procesu produkcji. Nie są jednak jedynym sposobem oceny jakości i odpowiedzialności producenta.

W świecie włókien działa wiele niewielkich przędzalni, rodzinnych manufaktur i gospodarstw, dla których formalna certyfikacja może być procesem kosztownym i wymagającym. Brak odpowiedniego znaku na banderoli nie musi więc oznaczać braku dbałości o surowiec, zwierzęta czy sposób produkcji.

Dlatego równie cenna jak sam certyfikat jest dla nas transparentność.

Dobry producent potrafi opowiedzieć, skąd pochodzi jego surowiec, w jaki sposób jest pozyskiwany, gdzie powstaje przędza i dlaczego wybrano właśnie takie włókno czy metodę produkcji. Im więcej konkretów, tym łatwiej zrozumieć, co naprawdę kryje się za motkiem, który trzymamy w dłoni.

Bo świadomy wybór nie sprowadza się do znalezienia odpowiedniego symbolu na etykiecie.

To raczej możliwość poznania historii materiału — i podjęcia własnej decyzji, czy jest to historia, której chcemy stać się częścią.

Coraz rzadziej kupujemy po prostu motek

Kupując włóczkę, kupujemy materiał, z którego po wielu godzinach naszej pracy powstanie coś bardzo osobistego.

Sweter, który będziemy nosić przez kilka sezonów.

Szal, który pojedzie z nami na zimowy wyjazd.

Koc, który być może kiedyś przejmie ktoś inny.

W rękodziele czas ma zupełnie inną wartość niż w produkcji masowej. Być może dlatego coraz częściej oczekujemy, aby równie dużą wartość miał materiał, któremu ten czas poświęcamy.

Nie chodzi przy tym o perfekcję ani o stworzenie kolejnej listy rzeczy, których „świadoma dziewiarka” nie powinna robić.

I zdecydowanie nie chodzi o prosty podział na „włókna naturalne – dobre” i „włókna syntetyczne – złe”.

Dziewiarstwo potrzebuje bardzo różnych materiałów.

Domieszka poliamidu może znacząco zwiększyć trwałość włóczki przeznaczonej na skarpetki. Włókna technologiczne mogą nadawać przędzy lekkość, konstrukcję, wytrzymałość lub inne właściwości, których nie zapewniłby sam naturalny surowiec. Czasem to właśnie dobrze przemyślana mieszanka różnych włókien pozwala stworzyć znakomitą włóczkę do konkretnego zastosowania.

Skład powinien wynikać z przeznaczenia włóczki, a nie z ideologii.

Zmiana, którą obserwujemy, polega raczej na czymś innym.

Chcemy rozumieć, co kupujemy.

Od szybkiego trendu do rzeczy, która zostaje

Moda dziewiarska oczywiście nadal istnieje.

Zmieniają się kolory, konstrukcje swetrów i grubości włóczek. Raz zakochujemy się w puszystych moherach, innym razem w tweedach, intensywnych melanżach, efektownych przędzach albo prostych, szlachetnych włóknach.

Ale pod tymi sezonowymi zmianami dzieje się coś znacznie ciekawszego.

Coraz większą wartość mają dla nas jakość, pochodzenie i historia materiału.

Nie tylko:

Czy ten motek jest piękny?

Ale również:

Dlaczego jest taki, jaki jest?

Skąd pochodzi?

Z czego dokładnie powstał?

W jaki sposób pozyskano włókno?

Kto go stworzył?

Jaką drogę przeszedł, zanim trafił w nasze ręce?

I być może właśnie to jest jeden z najciekawszych kierunków, w jakich zmienia się współczesne dziewiarstwo.

Nie kolejny kolor sezonu.

Nie nowy fason swetra.

Ale coraz większa ciekawość materiału i świadomość osób, które dziergają.

Bo kiedy własnymi rękami tworzymy coś oczko po oczku, zaczynamy oczekiwać więcej również od tego, z czego tworzymy.

I bardzo nam się ten kierunek podoba.

Komentarze do wpisu (0)